Zachowek – przedawnienie roszczenia i najczęstsze błędy stron

W sprawach o zachowek o wyniku procesu bardzo często nie przesądza sam spór o wysokość roszczenia, lecz prawidłowe ustalenie początku biegu przedawnienia. To zagadnienie bywa traktowane pobocznie, mimo że w praktyce ma znaczenie podstawowe. Ustawodawca przewidział dla roszczeń o zachowek pięcioletni termin przedawnienia, ale sposób jego liczenia nie jest jednolity dla wszystkich sytuacji. Zależy on od tego, przeciwko komu kierowane jest roszczenie i z jakiego źródła wynika odpowiedzialność danej osoby. W doktrynie i orzecznictwie podkreśla się przy tym, że art. 1007 k.c. jest przepisem szczególnym, który samodzielnie określa początek biegu przedawnienia, a więc wyłącza w tym zakresie odwoływanie się do ogólnej reguły z art. 120 § 1 k.c. 

Pierwsza kwestia wymaga bardzo wyraźnego rozróżnienia. Czym innym jest wymagalność roszczenia o zachowek, a czym innym początek biegu jego przedawnienia. Roszczenie o zachowek ma charakter bezterminowy, dlatego jego wymagalność ustala się zgodnie z art. 455 k.c., a więc co do zasady od chwili wezwania zobowiązanego do zapłaty. Nie oznacza to jednak, że od tej samej daty liczy się przedawnienie. Właśnie tu pojawia się najczęstsza pomyłka. W doktrynie przyjmuje się konsekwentnie, że art. 1007 k.c. nie określa momentu wymagalności roszczenia, lecz samodzielnie wskazuje chwilę, od której biegnie termin przedawnienia, niezależnie od tego, kiedy roszczenie stało się wymagalne. 

Jeżeli roszczenie o zachowek kierowane jest przeciwko spadkobiercy testamentowemu, zastosowanie znajduje art. 1007 § 1 k.c. Zgodnie z tym przepisem roszczenie uprawnionego z tytułu zachowku przedawnia się z upływem pięciu lat od ogłoszenia testamentu. Nie od dnia śmierci spadkodawcy, nie od dnia otwarcia spadku, nie od dnia wezwania do zapłaty i nie od chwili, gdy uprawniony realnie zorientował się w treści testamentu. Ustawodawca wybrał tu zdarzenie obiektywne, a doktryna oraz orzecznictwo akcentują, że z takim ustawowym rozwiązaniem nie można polemizować przez odwoływanie się do okoliczności subiektywnych po stronie powoda. 

Ta konstrukcja bywa dla stron zaskakująca. W praktyce niejednokrotnie uprawniony wychodzi z założenia, że skoro nie wiedział o istnieniu testamentu albo nie wszczęto jeszcze postępowania spadkowego, termin nie mógł zacząć biec. Taki sposób myślenia jest wadliwy. Początek biegu przedawnienia z art. 1007 § 1 k.c. jest powiązany z ogłoszeniem testamentu jako zdarzeniem obiektywnym, a nie z rzeczywistą wiedzą uprawnionego o rozrządzeniach spadkodawcy. W doktrynie dopuszcza się wprawdzie ocenę zarzutu przedawnienia przez pryzmat art. 5 k.c., ale jest to mechanizm wyjątkowy i nie może zastępować prawidłowej analizy terminu ustawowego. 

Inaczej wygląda sytuacja, gdy roszczenie kierowane jest przeciwko zapisobiercy windykacyjnemu albo przeciwko osobie obdarowanej, a więc do podmiotów odpowiedzialnych dopiero wtedy, gdy uprawniony nie może uzyskać należnego zachowku od spadkobiercy. W takim przypadku zastosowanie znajduje art. 1007 § 2 k.c. i termin pięcioletni liczy się od otwarcia spadku, czyli od chwili śmierci spadkodawcy. To rozwiązanie jest szczególnie istotne praktycznie, ponieważ strony bardzo często błędnie próbują przenosić tu model z art. 1007 § 1 k.c. i liczyć termin od ogłoszenia testamentu. Takie podejście nie znajduje podstawy ustawowej. 

W doktrynie zwraca się przy tym uwagę, że rozwiązanie przyjęte w art. 1007 § 2 k.c. bywa oceniane krytycznie w odniesieniu do zapisu windykacyjnego. Zapis windykacyjny jest przecież rozrządzeniem testamentowym, a mimo to ustawodawca nakazał liczyć termin przedawnienia przeciwko zapisobiercy windykacyjnemu już od otwarcia spadku, a nie od ogłoszenia testamentu. Z praktycznego punktu widzenia oznacza to jednak tyle, że właśnie taki model obowiązuje i musi być uwzględniany przy ocenie ryzyka procesowego. 

Osobnego omówienia wymaga sytuacja, w której zachowku dochodzi się przy dziedziczeniu ustawowym, a więc tam, gdzie w ogóle nie dochodzi do ogłoszenia testamentu. Ustawodawca nie uregulował tej kwestii expressis verbis. W doktrynie i orzecznictwie utrwalił się jednak pogląd, że w takim przypadku należy stosować per analogiam art. 1007 § 2 k.c. i liczyć pięcioletni termin od otwarcia spadku. Ma to szczególne znaczenie w tych sprawach, w których roszczenie o zachowek wynika nie z pominięcia w testamencie, lecz z dokonanych za życia spadkodawcy darowizn doliczanych do substratu zachowku. 

To właśnie w sprawach bez testamentu pojawia się kolejny typowy błąd. Strony nierzadko zakładają, że skoro zachowek kojarzy się z dziedziczeniem testamentowym, to przy dziedziczeniu ustawowym problem przedawnienia jest wtórny albo niejasny do tego stopnia, że można go bezpiecznie odsunąć. Tak nie jest. Roszczenie o zachowek przy dziedziczeniu ustawowym również podlega przedawnieniu, a przyjęta w doktrynie i judykaturze analogia do art. 1007 § 2 k.c. daje w tej mierze dość stabilny punkt odniesienia. 

Kolejne zagadnienie praktyczne dotyczy sytuacji mieszanych, w których dziedziczenie następuje na podstawie testamentu, ale samo roszczenie wobec spadkobiercy wynika z tego, że do substratu zachowku doliczono darowiznę dokonaną wcześniej na jego rzecz. Na tym tle mogą pojawiać się wątpliwości, czy należy stosować art. 1007 § 1 czy § 2 k.c. W doktrynie za trafny uznaje się pogląd, że w takim układzie nadal należy stosować art. 1007 § 1 k.c., a więc termin liczyć od ogłoszenia testamentu. Błąd w kwalifikacji tego przypadku może prowadzić do wadliwej oceny, czy roszczenie jest jeszcze aktualne. 

Z perspektywy praktyki najczęstsze błędy stron można więc uporządkować w kilku grupach. Pierwszym błędem jest utożsamianie początku biegu przedawnienia z wymagalnością roszczenia i liczenie terminu od wezwania do zapłaty. Drugim jest wiązanie początku biegu z wiedzą uprawnionego o testamencie albo o przysługującym mu roszczeniu. Trzecim jest automatyczne przyjmowanie, że w każdej sprawie pięć lat biegnie od ogłoszenia testamentu, mimo że przy odpowiedzialności obdarowanego albo zapisobiercy windykacyjnego punktem wyjścia pozostaje otwarcie spadku. Czwartym jest pomijanie sytuacji dziedziczenia ustawowego i brak analizy analogicznego zastosowania art. 1007 § 2 k.c. Piątym jest niewłaściwe określenie pozwanego, a przez to również błędne przyjęcie właściwego modelu przedawnienia. 

Zobacz też: Radca prawny Łódź

Do tej listy warto dodać jeszcze jeden błąd o charakterze bardziej strategicznym. Strony zbyt często koncentrują się wyłącznie na tym, czy roszczenie jest moralnie uzasadnione, pomijając techniczną konstrukcję przedawnienia. Tymczasem w sprawach o zachowek to właśnie prawidłowe ustalenie początku biegu terminu, rodzaju odpowiedzialności pozwanego i relacji między art. 1007 a innymi przepisami o przedawnieniu decyduje o tym, czy sąd w ogóle będzie badał wysokość roszczenia. W praktyce procesowej zarzut przedawnienia jest jednym z najpoważniejszych instrumentów obrony, ale tylko wtedy, gdy zostanie oparty na poprawnej kwalifikacji prawnej. 

Przedawnienie roszczenia o zachowek nie jest więc prostą kwestią kalendarzową. Wymaga wcześniejszego ustalenia, kto jest pozwanym, z jakiego tytułu odpowiada i które zdarzenie ustawodawca uznał za początek biegu terminu. Dopiero na tym tle można rzetelnie ocenić, czy roszczenie nadal istnieje jako zaskarżalne, czy też obrona oparta na zarzucie przedawnienia ma realne szanse powodzenia. W tej kategorii spraw najwięcej błędów wynika nie z braku znajomości samej instytucji zachowku, lecz z nieprawidłowego odczytania technicznej relacji między art. 1007 k.c., wymagalnością roszczenia i rodzajem odpowiedzialności konkretnego pozwanego.

Scroll to Top
Call Now Button
Darmowa konsultacja
Umów spotkanie